Dlaczego Hillary Clinton przegrała wybory prezydenckie?

W Stanach Zjednoczonych pod koniec 2016 r. odbyły się wybory prezydenckie, które wygrał przedstawiciel Partii Republikanów – Donald Trump. Jego konkurentką do fotela prezydenckiego była Hillary Clinton, reprezentująca Demokratów. Pomimo tego, że zdobyła o 2 865 075 głosów więcej od Trumpa, przepadła jednak w tzw. wyborach elektorskich, gdzie jej przeciwnik zdobył 304 głosy członków Kolegium Elektorów, a ona tylko 227.

Hillary Clinton

Nie mam zamiaru wychwalać nowego prezydenta USA, bo na to jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Dopiero będzie go można uczciwie ocenić po dłuższym urzędowaniu i po osiągniętych efektach. Niemniej jednak Amerykanie gremialnie poprali jego kandydaturę, gdyż był on w kampanii wyborczej szczery i autentyczny, charyzmatyczny i prostolinijny. Oczywiście jest też człowiekiem niezgranym jeszcze w amerykańskiej polityce, gdzie kolejnym bonusem był atut świeżości i nowości, ale również to, że wywodzi się spoza amerykańskiego establishmentu politycznego. Chociaż jest osobą niezwykle kontrowersyjną, to jednak jego rywalka do Białego Domu jest źle kojarzoną przez Amerykanów. W przedwyborczym sondażu Gallupa zapytano ich o pierwsze z nią skojarzenie i najwięcej ankietowanych odpowiedziało: „nieuczciwa/kłamca/niegodna zaufania“. Drugą najpopularniejszą odpowiedzią było: „nie lubię jej“, natomiast w pierwszej piątce znalazło się jeszcze określenie „oszustka/złodziejka“. Co więc spowodowało, że Hillary Clinton jest tak źle kojarzona w USA i konsekwencji przegrała wybory prezydenckie? Demokraci przecież od jakiegoś czasu uzyskują nawet przewagę demograficzną, gdyż zazwyczaj głosują na nich „kolorowi“ wyborcy, których w USA jest już 40% ogółu społeczeństwa. Bardzo ciekawe jest też to, że nasz krajowy establishment polityczny, od PiS-u i PO, poprzez PSL, Nowoczesną i wszystkie ugrupowania lewicowe, trzymał za nią kciuki i marzył o jej zwycięstwie.

Dlaczego Clinton jest tak nielubiana w swojej ojczyznie? Odpowiedź na pytanie może dać trzytomowa książka opublikowana w Stanach Zjednoczonych w 2008 r., napisana przez niezależnego dziennikarza i wydawcę, zmarłego nagle w 2016 r. Victora Thorna pt.: „Hillary i Bill Clintonowie“. Ukazała się ona nawet w Polsce w 2016 r., jednak tylko nieliczni polscy dziennikarze zajmujący się kampanią wyborczą w USA zadali sobie trud, aby się z nią zapoznać. W zamian za to przekazywali nam w mediach jakieś slogany propagandowe i przemilczali zawarte tam fakty, a dane w niej przytoczone były często wykorzystywane w trakcie kampanii przez przeciwników liderki Demokratów. Także niedługo przed kampanią wyborczą znany amerykański dziennikarz Carl Bernstein opublikował nieznaną biografię Hillary Clinton, która również obaliła wiele mitów narosłych wokół jej osoby. Praca nad publikacją trwała ponad osiem lat i złożyło się na nią ponad 200 wywiadów przeprowadzonych z rodziną Hillary i jej znajomymi. Oprócz tego należy wspomnieć o opublikowanej w 2015 r. książce „The Clintons War on women“, autorstwa Roberta Morrowa i Rogera Stone’a, w której obalili mit miłej i uśmiechniętej osóbki, stwierdzając, że to zwykła hipokrytka: „Ludzie muszą poznać prawdziwe oblicze naszej kanydatki na prezydenta. Hillary nie jest miłą, uśmiechniętą babcią. To zapalczywa, arogancka czarownica“. Autorzy przekonują, że należy uświadomić Amerykanów i przestrzec ich przed oddaniem głosu na tak kontrowersyjną osobę. Wiele z zarzutów wobec H. Clinton tam opublikowanych było długo i skrzętnie przemilczanych przez amerykańskie media, które obawiały się zemsty tej mściwej i niezwykle wpływowej kobiety.
Otóż w Stanach Zjednoczonych przylgnęła do niej opinia politycznego kameleona, gdyż potrafi tak doskonale zmieniać zdanie, aby przypodobać się różnym wyborcom. Jest typową koniunkturalistką, potrafiącą w niezwykle krótkim czasie zmieniać poglądy na wybrane kwestie, nawet na skrajnie sobie przeciwne. Urodziła się w 1947 r. w Chicago, w bogatej rodzinie Rodhamów, jej ojciec był sprzedawcą tekstyliów i lokalnym politykiem. Pierwsze jej zainteresowanie polityką odnotowano w latach 60. XX w. w trakcie studiów. Zaangażowała się wtedy w kampanię prezydencką ultarkonserwatywnego kandydata na urząd prezydenta z ramienia Republikanów Barryego Goldwatera, z czego do dzisiaj jest niezwykle dumna. Została nawet przewodniczącą uniwersyteckiego klubu republikańskiego. Jednak już w trakcie studiów zmieniła swoje poglądy na skrajnie przeciwne, czyli liberalno-lewicowe. W swojej pracy magisterskiej słusznie napisała, że państwo musi chronić dzieci przed przemocą rodziców. Jednak wzbogaciła ten wywód kontrowersyjnym pomysłem, proponując, że w przypadku karmienia dziecka fast foodami w restauracji typu McDonalds i w konsekwencji doprowadzenia go do otyłości, należy pozbawić takich rodziców prawa do opieki nad swoim dzieckiem i powierzyć je rodzinie zastępczej. Podczas studiów na Yale Law School uzyskała w 1973 r. tytuł doktora prawa, gdzie również poznała swojego przyszłego męża Billa Clintona, z którym wzięła ślub w 1975 r. Ceremonia ślubna, ku zgorszeniu rodziców obojga narzeczonych, odbyła się w pokoju gościnnym ich pierwszego domu, natomiast kilkunastu gości bawiło się na podwórku przed domem. Wkrótce po ślubie okazało się jednak, że jej mąż ma niezwykły apetyt seksualny, natomiast Hillary okazała się kobietą oziębłą, podejrzewaną nawet o biseksualność. Według słów jednej z kochanek Billa, już na studiach Hillary utrzymywała intymne stosunki z kilkoma kobietami, a sam Bill skarżył się znajomym, że jego żona zawsze była oziębła w łóżku. Ich małżeństwo jest podobno kompletnie nieudane, jednak znakomicie dopasowane, gdy chodzi o osiąganie za wszelką cenę celów politycznych i finansowych.

Fragment artykułu, który ukazał się w „Polskim Szańcu” 1/2017.