Czy Dmowski był prorosyjski?

Dmowski był przekonany również o tym, że Niemcy i uzależnione od nich Austro-Węgry poniosą w tej wojnie klęskę, Rosja natomiast wyjdzie z niej bardzo osłabiona, a o powojennych układach decydować będą zwycięskie państwa zachodnie. Ale żeby tak się stało, to trzeba było zrobić wiele by Rosję do wojny zachęcić i jak najdłużej utrzymać jej zaangażowanie militarne po stronie aliantów zachodnich. Nie było to łatwe zadanie, bowiem niewielu Polaków, jak również Rosjan czy Francuzów, zdawało sobie sprawę z prawdziwych rozmiarów niemieckiego zagrożenia i z ich planów zdobycia hegemonii w Europie Środkowej. Koncepcja Mitteleuropy była politycznym programem i celem wojennym Niemiec podczas I wojny światowej, zakładającym zdobycie dominacji nad Europą Środkową, co miało umożliwić jej nieskrępowaną eksploatację gospodarczą. Zakładała również aneksję terenów zamieszkanych w większości przez ludność niemiecką oraz stopniową germanizację ludów podbitych. I co gorsza, zdaniem Dmowskiego, „nikt poza kierownikami polityki niemieckiej dobrze nie widział co się tu święci i planów niemieckich nie rozumiał”.

Dmowski uważał też, że „nie rozumiano u nas sprawy zależności Rosji od Niemiec. O wpływach niemieckich w Rosji wiele mówiono, zwłaszcza wśród ludzi, którzy z Rosją bliższą mieli styczność, przedmiot ten był ciągle na końcu języka, ale przypisywano te wpływy prawie wyłącznie wielkiej ilości Niemców w Rosji i stanowiskom przez nich zajmowanym. Nie umiano ocenić czynników szerszej natury politycznej, które dawały Berlinowi wielkie atuty w stosunku do Petersburga”. Rosyjska „polityka zewnętrzna była, bo musiała być, przeciwniemiecką, natomiast na wewnątrz królowało germanofilstwo”, którym w znacznym stopniu zarażone były sfery rządowe i dworskie imperium rosyjskiego. Działo się tak dlatego, ponieważ „związek Rosji z Prusami powstał na gruncie rozbioru Polski”, która padła łupem zaborczych sąsiadów, budujących jej kosztem swoją mocarstwową pozycję. Nie może więc dziwić, że praktycznie przez cały XIX wiek zaborcy czuwali nad tym, aby się Polska nie odrodziła, współpracując ze sobą w zakresie zwalczania polskich dążeń niepodległościowych i prowadzenia brutalnej akcji wynaradawiania Polaków na kontrolowanych przez nich terenach. Polityka ta umożliwiała, od czasu Świętego Przymierza (1815) aż po Sojusz Trzech Cesarzy (1873), zmontowany przez kanclerza Otto von Bismarcka, utrzymywanie narodu polskiego w jarzmie niewoli. Natomiast kolejne powstania, które wybuchały w najmniej dogodnych okolicznościach i w konsekwencji ponosiły klęski, powodowały zacieśnienie antypolskiego sojuszu zaborców, którzy obawiali się utraty zrabowanych ziem. Dopiero zaniepokojenie Francji i Wielkiej Brytanii rosnącą potęgą i ekspansją Niemiec oraz rywalizacja Rosji z Austro-Węgrami na Bałkanach, doprowadziły do poważnego antagonizmu między państwami zaborczymi i powstania nowego układu geopolitycznego w Europie. Ukształtowały się wtedy dwa wrogie bloki: państwa centralne (Niemcy i Austro-Węgry) i Ententa (Wielka Brytania, Francja i Rosja), a zaborcy znaleźli się wreszcie po dwóch stronach barykady. Wydawało się wtedy, że zostały wysłuchane modlitwy romantycznego wieszcza „o wojnę powszechną”, która miała spowodować klęskę zaborców i odrodzenie naszej ojczyzny.

Wojciech Podjacki

Fragment artykułu, który ukazał się w „Polskim Szańcu” 2/2019.

Strony: [ 1 ] [ 2 ]