Mamonizm, czyli współczesny złoty cielec

My, Polacy – jak głoszą wszelkie statystyki – jesteśmy narodem niezwykle religijnym i nader często powołujemy się na najwyższe wartości. Wszelako ze znajomością wyznawanej religii, niestety, mamy poważne problemy, że już wstrzymam się tu z określeniem bardziej dosadnym a koherentnym. Dla przypomnienia więc, a także dla większej możliwości zrozumienia przesłania niniejszego tekstu, zacytujmy pierwsze z Dziesięciu Przykazań Bożych: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną“.
Przystąpmy więc do rzeczy. Był niegdyś znany wykonawca rockowy, który z pełną premedytacją, w jednej ze swoich piosenek wyznawał, iż – cytuję – „powstała ona dla mamomy“. Był też (i jest nadal) inny śpiewak, który zawarł w jednej z piosenek, zgoła inne przesłanie: „są na tym świecie rzeczy, których nie można kupić“. Tu, pół żartem, pół serio zaznaczmy, iż pierwszy z wymienionych panów zmarł był przedwcześnie, w kwiecie wieku męskiego, natomiast ten drugi – wciąż żyje, ma się dobrze i przynosi radość słuchaczom swoim pięknym głosem. A zatem – coś jest chyba na rzeczy z przestrzeganiem pierwszego przykazania dekalogu?
Mamona, jak potocznie nazywamy pieniądze, stała się dzisiaj przedmiotem uwielbienia i modłów. Śmiem twierdzić, iż licznym moim rodakom zastępuje Boga! Zjawisko mamonizmu, bo chyba już tak należy je określić, występuje w całym świecie, ale skupmy się w tym miejscu na Polsce i jej mieszkańcach, wszak tekst ów zamieszcza organ partii politycznej, broniącej suwerenności Polski, a nie Sudanu czy Holandii (nie bez kozery wymieniam tu Holandię, gdyż nasi „ukochani“ sojusznicy zza oceanu, hołdujący swojej ignorancji, nie rozróżniają tych dwóch krajów – Holandii i Polski – albowiem nazwy tychże krajów brzmią dla nich niemal jednakowo!).
Pieniądze, jak wiadomo, potrzebne są człowiekowi do życia: musimy jeść, gdzie mieszkać, płacić rachunki, etc. Kto ma rodzinę i dzieci – ten potrzebuje ogromnie dużo pieniędzy, gdyż w erze zidiociałej konsumpcji – dziecko „musi wszystko mieć“.
Pół biedy, póki pieniądze są środkiem prowadzącym do konkretnego celu, jak choćby wyżej wymienione. Problem zaś, a może nawet patologia zaczyna się wtedy, gdy owa ukochana mamona staje się celem, nie środkiem do owego celu!
Wówczas wszystko może się zdarzyć. Zaczyna się zwykle, od świadomych, bądź też – najczęściej! – nieświadomych procesów przewartościowania w umyśle jednostki ludzkiej wszystkich elementów i aspektów dotychczasowego życia. Z biegiem czasu – wszystko staje się przedmiotem użytku, włącznie z samym człowiekiem; można kupić i sprzedać wszystko, również człowieka! Taki osobnik, bo trudno już tutaj używać dumego – wedle filozofów – zwrotu „człowiek“, nie będzie słuchać piosenki Stanisława Soyki o rzeczach, których nie można kupić. Taki ktoś – nazwijmy go ubranym przewodem pokarmowym – wie, że za pieniądze można mieć wszystko. Taki osobnik zna cenę wszystkiego, nie znając wartości niczego!
Internet, nowy element naszej rzeczywistości, towarzyszący dzisiaj rodakom już od przedszkola do późnej starości – stanowi przyrząd do relizacji największego marzenia: mieć pieniądze. Bo to i szybko, i bez wychodzenia z domu, etc., etc. Kupić, sprzedać można wszystko, z miłością włącznie! (O ile założymy, że już nie istnieje dla nas pojęcie godności, honoru czy też najzwyklejszego poczucia przyzwoitości…). Nowe zaś hasła typu „róbta co chceta“ i nowe zwyczaje moralne, lansowane przez Unię Europejską i Światową Organizację Zdrowia (ów gender) – dokonują całej reszty.
Patologiczne uwielbienie mamony, jak można tu stwierdzić na wielu przykładach, prowadzi do utracenia własnej godności, poprzez – jakże często – wejście na drogę przestępczą. Jeśli XX w., niemiecki pisarz Heinrich Böll określił wiekiem prostytucji, to – na Boga! – jak nazwiemy wiek obecny?!
Zapyta ktoś, po co taki tekst w organie partyjnym. Cóż, powstał on jako przesłanie i tak powinien być odebrany: nie dajmy się na litość Boską zwariować! Nie kłaniajmy się mamonie, jak niegdyś oddawano hołd złotemu cielcowi czy innym bożkom.
To, że nie można żyć bez pieniędzy, nie powinno nam przesłaniać prawdy, jaką wyśpiewał nam Soyka. Naprawdę są jeszcze takie rzeczy, prawdy i idee, których nie można kupić i warto jeszcze wierzyć w nie, a nie tylko w mamonę.

Felieton ukazał się w „Polskim Szańcu” 1/2017.